Każdy ma inny wyznacznik nadejścia wiosny. Jedni wypatrują jej w radosnym śpiewie ptaków, inni w słońcu czy w zazielenianiu się okolicy.
Ja, za jej powitanie, zawsze uznaję ryk silników motocykli (jak to zawsze wpajała mi moja miłość "nie mówi się motor tylko motocykl") i towarzyszące temu nagromadzenie facetów z długimi włosami, i w skórze na metr kwadratowy.
Oho, przyszła wiosna - uradowała się moja ulubiona współlokatorka widząc jak wodzę na ulicy wzrokiem za pewnym barmanem - oglądasz się za tyłkami!

>"Kwiecień i maj, znów mamy wiosnę..."<
Koniec Świata