Motor i pistolet. Magiczne słowa zawieszone na mojej bransoletce jak amulety. Symbole, z którymi nie rozstaję się od ponad pięciu miesięcy. Amulety, które mają za wszelką cenę zatrzymać tamten czas, ściągnąć tamto szczęście. Każdy z Nas ma coś takiego. Jak stare fotografie. Sukienka, w którą się już nie mieścisz, ale wisi w szafie. Amulet to nie tylko Oko Horusa, nie tylko Krzyż Celtycki. To, coś, w co wierzysz. Coś, co ma magiczną moc, tylko dzięki Twojej wierze.
Ale czy amulety dają szczęście? Czy daje szczęście pozostawiona na parapecie popielniczka, niezmieniona pościel czy nawet pachnąca perfumami koszula? Czy daje szczęście zawieszona nad drzwiami podkowa, porcelanowy słonik, posążek Buddy?
Czy amulet to tylko złudzenie, którego trzymamy się kurczowo by czas nie minął? By mieć jeszcze nadzieję?
Podobno z mojej podkowy już dawno wyciekło szczęście
Jest zawieszona ramionami w dół
Nie opłaca się jej już przekręcać
Pozostaje więc motor i pistolet...